Mazury zapraszają, gdzie zanocujemy i czego warto się wystrzegać nad jeziorem?

Posted on: 10 października 2018, by :
Odliczasz już czas do upragnionego urlopu z dala od biurowych papierów, ksera, daleko od ekranu monitora i telefonu służbowego? Poszukujesz odskoczni, miejsca, z którego obowiązki służbowe nie mają prawa cię złapać, przynajmniej na czas, gdy chcesz złapać kilka dobrych oddechów? Szukając takiego miejsca na mapie Polski zapewne natknąłeś się na noclegi Mazury, krainę setek jezior, okolicznych miasteczek i lasów.

na Mazurach

Autor: Marcin Polak
Źródło: http://www.flickr.com
Bez dużych miast, biurowców, dymów z fabryk niszczących ludzką tkankę. Racja, coraz bardziej widoczna aktywność bywa modna – coraz więcej nas ściąga do miejskich parków i lasów podmiejskich, by biegać, jeździć rowerem, chodzić z kijkami nordic walking. Racja, daje to wszystkim dodatkowe bodźce do dalszej pracy. Kilka godzin, maksymalnie jeden-dwa dni weekendu to mimo wszystko zbyt mało by złapać więcej tlenu i zdrowej substancji, na złapanie przysłowiowej „pary” trzeba nam tygodnia urlopu w miejscu, z którego tak szybko się nie wyrwiemy. Takim miejscem są bez wątpliwości mazurskie miejscowości.

Mając już „wycelowany” region pozostaje załatwianie formalności. Wyłącznie sprawdzone noclegi na Mazurach wchodzą w grę. Preferencje są dość zróżnicowane – część wycieczkowiczów widzi się wyłącznie w wyższym standardzie. Poza pensjonatami i poleconymi kwaterami z pełnym wyposażeniem inne lokacje można odrzucić. Bardziej spontaniczni – nierzadko studenci – planują dokładnie odwrotnie. Sprawdzone schroniska i polecone szeptem stancje, namioty i kempingi – do Mazur pasują aż nadto. Zorganizowana grupa, muzyka, żagle – czyż to nie rzeczywistość sielankowa? Do większych baz wypadowych na całe Mazury należą bez wątpienia domki Mikołajki. Ich wybór to pewność lepszej komunikacji, chcąc dotrzeć do małych miasteczek będziemy musieli rozpoczynać wojaże z większych ośrodków.

Głupiec wybierze się nad krainę jezior bez odpowiedniego przygotowania. Woda jezior to bodziec, główna atrakcja, ale też wymóg ostrożności i – często – przekleństwo odwiedzających. Od zawsze mierzą się z plagą komarów, poparzeń skóry. Zbyt odważni toną po tym jak wypływają na głębie bez uprzedniego zabezpieczenia. Należy pamiętać o tych zdawałoby się banałach, które nierzadko były przyczyną fatalnych uszczerbków na zdrowiu.